Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitaja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2015

Kilka ciekawostek z życia pitai

Od ostatniej aktualizacji na temat pitai minęło już kilka miesięcy, a zielone badyle cały czas dobrze sobie radzą i ładnie rosną. Najdłuższy z nich ma już 35cm długości, pozostałe dzielnie go gonią. Na początku lata, kiedy zrobiło się naprawdę ciepło, postanowiłem wystawić doniczkę z pitają na balkon, aby zażywała kąpieli słonecznych przez całe długie dnie. Niestety nie był to najlepszy pomysł.

1. Poparzenia słoneczne

Pitaja w naturalnym środowisku i w uprawie najczęściej rośnie w pełnym słońcu. Kto by się spodziewał, że nadmiar słońca może jej zaszkodzić? Wcześniej stała na parapecie, ale mocne, popołudniowe słońce bezpośrednio do niej nie docierało. Skończyło się to dla niej szokiem i miejscowymi poparzeniami. Po kilku dniach wróciła na swoje stare miejsce i ma się dobrze. A oto efekty przegrzania:

Poparzenia od słońca...

Zaczęło się od lekko pomarszczonej i przesuszonej łodygi. Po kilku tygodniach miejsca poparzeń przekształciły się w białą, cienką i suchą tkankę. Tak więc jeśli kogokolwiek kusi drastyczna zmiana stanowiska dla pitai to stanowczo odradzam :)


2. Rozkrzewianie

Jakiś czas temu u podstaw kaktusów zaczęły wyrastać nowe pędy i szybko pną się w górę. Jeśli tak dalej pójdzie to w doniczce niedługo zrobi się ciasno:



3. Korzenie powietrzne

To według mnie najciekawsza właściwość pitai. Pewnego rodzaju zabezpieczenie samej rośliny na wypadek złamania. Bo przecież pędy są już długie i coraz mniej stabilne. Gdyby nie podwiązywanie to już dawno część z nich powykładałaby się na boki bądź połamała. Po złamaniu taki pęd wyląduje płasko na ziemi, a boczne korzenie szybko wgryzą się w podłoże gwarantując dalsze życie. To dopiero cwana roślinka!


Myślę że nie byłoby problemem obcięcie części łodygi i ukorzenienie jej. Kiedyś na pewno zrobię taki eksperyment. A na koniec jeszcze poglądowe zdjęcie całej rośliny:



sobota, 16 maja 2015

Ekspresowy przyrost pitai

Dawno nie było wieści od małych kaktusów, dlatego nadrabiam. Pitaja jest jedną z moich ulubionych roślin egzotycznych (na drugim końcu tej listy znajduje się liczi...). Rośnie szybko, efektownie się prezentuje, a wygląd dorosłych okazów i ich owoców przyprawia o zawrót głowy i wywołuje zachwyt nad takimi cudami natury:)

Część moich pitai jesienią przesadziłem do osobnej doniczki z lepszym podłożem. Zimą nieco podrosły, ale dopiero wiosna pokazała, co dla nich znaczy ciepło i mocniejsze promienie słoneczne:

Pitaje w kojcu


Łatwo zauważyć, w którym momencie kaktusy poczuły wiosnę. Nie wystarcza im już tymczasowe ogrodzenie ze sznurka, które wkrótce trzeba będzie podnieść i prawdopodobnie znaleźć im większą doniczkę.


Pitaje w kojcu


Jak widać, pitaje pragną zażywać intensywnych kąpieli słonecznych. Cały czas mocno przechylają się w stronę światła, którego nie mają tyle, ile by chciały stojąc na parapecie. 


Łodygi kaktusów

Zanosi się na to, że latem jeszcze bardziej przyspieszą wzrost. Nie liczę oczywiście na kilkanaście centymetrów na tydzień (takie tempo osiągają w idealnych warunkach), ale może chociaż kilka w ciągu miesiąca:)

niedziela, 7 września 2014

Letni wzrost pitai

Letnie słońce sprzyjało wzrostowi małych pitai. Kaktusy rosną co prawda powoli, ale wyglądają bardzo efektownie. Największe słupki mają teraz 1,5cm wysokości.


3-miesięczne pitaje

Kilka razy musiałem podsypać im trochę ziemi, ponieważ łodygi za bardzo wyciągały się w górę, co czyniło je mniej stabilnymi. Co jakiś czas przerzedzam kaktusiki, pozostawiając tylko te najsilniejsze.

Jeśli chodzi o podlewanie, to w dalszym ciągu zraszam je wodą co kilka dni lub nawet rzadziej. Takie warunki, z tego co widać bardzo pitajom odpowiadają - nie ma żadnych niepokojących oznak przebarwień czy gnicia.




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pierwsze dni młodych pitai

Pitaja jest kaktusem wydającym piękne owoce o czerwonawej skórce, coraz częściej dostępne w naszych sklepach. Po wielu dniach poszukiwań udało mi się kupić jeden na początku czerwca w tesco. Z zewnątrz nie wyglądał najlepiej, był już bardzo dojrzały. Po przekrojeniu wyglądał tak:


Pitaja po przekrojeniu

Biały miąższ i liczne pestki są w całości jadalne. Wyłuskanie kilkudziesięciu pestek i oczyszczenie ich z miąższu zajęło mi sporo czasu, ale postanowiłem poeksperymentować - część nasion ułożyłem na wilgotnej wacie w plastikowym pojemniku, a resztę wysiałem do doniczki (mieszanka torfu i wermikulitu), nawet nie przysypując ich ziemią. 

Ku mojemu zaskoczeniu wszystkie nasiona wykiełkowały już po kilku dniach. Z pewnością duże znaczenie miała tu dość wysoka temperatura i folia nałożona na doniczkę tworząca w środku miły mikroklimat.

Po około 10 dniach od wysiania wyrósł mały lasek pitai:

Siewki pitai

Nie widać żeby z tych delikatnych roślinek o dwóch listkach miały wyrosnąć kaktusy, ale wkrótce tak się stało :)

Polecam wszystkim własną uprawę pitai, gdyż jest naprawdę łatwa. Kaktusy nie mają właściwie żadnych wymagań co do gleby. Nie należy ich za często podlewać, mogą zgnić od nadmiaru wody, dlatego lepiej je przesuszyć niż przelać. Ja od początku jedynie lekko zraszam podłoże co kilka dni i to im w zupełności wystarczy.

A jeśli nie jesteście zapalonymi ogrodnikami to chociaż spróbujcie owoców pitai, bo są naprawdę smaczne.

Poniżej zdjęcie efektownego owocu pitai zakupionego w połowie października:

Pitaja kupiona w październiku




Popularne posty